Polska - Niemcy - Austria - Szwajcaria
poniedziałek, 27.02.17
Kanał Youtube: JobProfiTV

Stanisław Jałowiecki

Poseł do Parlamentu Europejskiego w latach 2004–2009. Ukończył studia socjologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, uzyskując w 1975 roku stopień doktora nauk humanistycznych. W latach 1981–1983 pełnił funkcję przewodniczącego zarządu regionu NSZZ „Solidarność” Śląska Opolskiego, a od 1998 do 2002 z ramienia Akcji Wyborczej Solidarność – marszałka województwa opolskiego oraz radnego sejmiku. W 2004 został jedynym eurodeputowanym z województwa opolskiego i zasiadał w Komisji Transportu i Turystyki. Był również członkiem delegacji Wspólnej Komisji Parlamentarnej Unia Europejska – Turcja, a w latach 1985–1994 dziennikarzem Radia Wolna Europa w Monachium i jego wicedyrektorem w okresie 1986–1988.

Schengen

Jak wynika ze stosunkowo niedawno przeprowadzonych badań, Polacy uważają otwarcie granic, swobodę poruszania się za wartości, które ceny nie mają. Zwłaszcza ci, którzy doskonale pamiętają  zamknięcie w klatce PRL-u. 

Czytaj dalej

Emigracyjna dywidenda

Taki jest tytuł artykułu opublikowanego przez profesora Teda Widmera w International New York Times.

Czytaj dalej

Co robią Niemcy?

Taki był tytuł rubryki w jednym z tygodników tzw. kulturalno-społecznych, rzecz jasna w czasach PRL-u. Tytuł niby neutralny, ale przecież chodziło o to, by śledzić, czy aby w tym kraju nie odżywa na nowo duch „Deutschland über alles.”

Czytaj dalej

Emerytura i co dalej…

Kiedy zapytano mojego siostrzeńca, wówczas 6-7 latka kim chce zostać, jak dorośnie, ten bez chwili zastanowienia wystrzelił, jak z  karabinu: emerytem!

Czytaj dalej

Imigracja nielegalna

Kolejny szczyt Unii Europejskiej w sprawie imigracji za nami i jak zwykle bez znaczących rezultatów. Trudno ich się spodziewać, bo – jak powiedział unijny prezydent Donald Tusk – nic nowego w tej sprawie nie wymyślono, bo przecież gdyby wymyślono to by wprowadzono. To po co te szczyty i spotkania? Nie po to żeby myśleć?

Czytaj dalej

Imigrant, czyli obcy?

„Cała ogromna część Europy, leżąca między  morzem Bałtyckim, morzem Czarnym i Adriatykiem, była jedną wielką szachownicą ludów, pełną wysp, enklaw i najdziwniejszych kombinacji ludności mieszanej…”  Pisze w swoich wspomnieniach wybitny eseista Jerzy Stempowski. I dodaje, że w okolicach Berdyczowa mówiono 7- mioma językami, nie licząc swoistości języków poszczególnych zawodów. Nie aż tak bogaty, ale przecież  nie ubogi był krajobraz językowy i narodowy na zachodnich rubieżach. Dziś jeszcze brzmią mi w uszach słowa piosenek, melanżu  języka polskiego i niemieckiego ( treść była zazwyczaj bardzo dowcipna).

Czytaj dalej

Owoce z zatrutego drzewa

Co znaczą linie w  sporcie? Wiadomo – wyznaczają pole gry. Piłka spadnie poza linię - jest aut. Punkty dostaje druga strona. Oczywiście, że mogą być i są kontrowersje, czy rzeczywiście był aut. Jedni go widzą albo chcą widzieć, inni wręcz przeciwnie, ale zasada jest poza dyskusją – linia rozstrzyga o wszystkim.

W życiu pozasportowym niestety jest inaczej – często kwestionuje się samą zasadę. Szczególnie  drastycznie widać to w obszarze przestrzegania prawa.

Podsłuchy są generalnie (poza wyjątkami ustalonymi ściśle przez inne reguły prawa) nielegalne. Skoro nielegalne, to powinny być ścigane i karane także z mocy prawa, tak, jak każe inne przestępstwo. Kiedy zapytano ambasadora USA w Polsce, co sądzi o prywatnej opinii ówczesnego  ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o Stanach Zjednoczonych, ten stwierdził jednoznacznie: nie będę komentować opinii, której nagranie zostało uzyskane w sposób nielegalny.

Polska jest jakaś inna. Nieważne, czy coś zostało zdobyte legalnie, czy nielegalnie, ważne, co zostało zdobyte – treść. Czy ma ona znaczenie polityczne? Obyczajowe? Czy można komuś w ten sposób dokopać? Ośmieszyć? Albo przedstawić skąd inąd  neutralną treść w kontekście, który ma „nam dać do zastanowienia”?

I rzecz dotyczy nie tylko środków masowego przekazu, ale znacznie gorzej, bo sądów, dla których coraz częściej nie mają znaczenia uchybienia na etapie zbierania dowodów, ale i uzyskiwanie tych „dowodów” w sposób absolutnie nielegalny.

Amerykańskie sądownictwo używa pojęcia „owoców z zatrutego drzewa”. Jeśli drzewo, czyli dowody są zbierane w sposób niezgodny z prawem, to i owoce, czyli wynik tej zbieraniny jest a priori nielegalny, zatem do kosza z nim. Polski kosz, gdyby taki stworzono, musiałby być niezwykle pojemny.

Stanisław Jałowiecki

Pacta sunt servanda

„Polska ziemia idzie w obce ręce”- grzmi  kandydat PSL-u na prezydenta  naszego kraju. I dodaje, że dzieje się to głównie poprzez tzw. słupy, a będzie jeszcze gorzej, gdy nie  zablokujemy ustawy, na mocy której obcy będą mogli wykupywać  całe hektary bez chowania się po kątach.

Czytaj dalej

Z kulturą w plecaku

Na promocję naszego kraju wydajemy miliony, tak centralnie, jak i na każdym szczeblu samorządu, a odnosi się wrażenie, że efekty są mizerne. Pewnie jedna z przyczyn tkwi w tym, że ta reklama jest w ogromnej części nietrafiona, że skierowana jest raczej do polskiego, niż zagranicznego odbiorcy. Przykład? Slogan, który ma promować nasze województwo: Opolskie kwitnące. Kto znaszych zagranicznych gości jest w stanie w ogóle to odczytać, nie mówiąc już o zrozumieniu?

Obraz Polski kształtują przede wszystkich fakty: od tych, z których jesteśmy dumni, jak koncerty wirtuozów Zimmermana, Blechacza, do takich, prze którymi wstydliwie chowamy głowy, jak wyczyny polskich kibiców. O nich piszą i mówią światowe media.

Anglik, Francuz, Holender, Norweg ma jednak do czynienia z polską kulturą na co dzień, wcale nie musi opuszczać swojego kraju. Otacza ich ponad dwumilionowa rzesza polskich emigrantów zarobkowych.  To oni poprzez swoje zachowania przekazują obraz naszego kraju. Zwalczają stereotypy o Polakach albo je utrwalają.  Nawet jeśli Polacy zupełnie izolują się od innych, co wcale nie jest taką rzadkością, to przecież i to coś mówi innym o nas, choćby to właśnie, że słabo się adaptujemy, nie włączamy się w krwioobieg kultury gospodarzy.

Obecni emigranci zarobkowi są zupełnie inni niż emigracja Niemców i tych podających się za Niemców jeszcze dwie dekady temu. Oni starali się być bardziej papiescy niż sam papież i zdarzało się, że już pod dwóch latach  od przyjazdu do Niemiec „zapomnieli” języka polskiego.

Ale też było to o tyle uzasadnione, że ci – głównie Ślązacy mało uczestniczyli wcześniej w polskiej kulturze, w dodatku mieli powody, aby o niej mówić źle.

Teraz Polacy wyjeżdżają nie tylko do Niemiec, ale praktycznie do całej zachodniej Europy.  Często bardziej niż poprzednicy wykształceni, bardziej świadomi polskiej kultury, ale też włączeni w nurt kultury uniwersalnej.  I to sprawa najzupełniej kluczowa. Mniejsze znaczenia mają takie kwestia , jak adaptacja, asymilacja ( oczywiście w przypadku Polaków, a nie np. Turków, czy Syryjczyków), a zasadnicze uczestnictwo w kulturze światowej. Co nie znaczy, że trzeba deprecjonować takie elementy polskiej kultury na zachodzie, jak fachowość, rzetelność w pracy,  a nawet polska kuchnia. Jeśli nasi potrafią to przekazać innym, jako polskie cechy , to czego  sobie więcej życzyć?

 

Stanisław Jałowiecki

JOB-PROFI.pl Copyright ©2013 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Pliki cookies / prywatność

EU e-Privacy Directive

Na swoich stronach wykorzystujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij link poniżej.

Zobacz nasza politykę prywatności

Zablokowano ciasteczka. Niniejsza decyzja może być zmieniona.

Wyrażono zgodę na wykorzystywanie cookies. Decyzja może być zmieniona.