Polska - Niemcy - Austria - Szwajcaria
niedziela, 22.01.17
Kanał Youtube: JobProfiTV
Ciekawe? Podziel się!!!

O autorze

Krzysztof Świerc

Krzysztof Świerc

Fachem dziennikarskim zajmuję się ponad dwie dekady, smakując tego zawodu w różnych mediach. Przygodę z tym zawodem rozpoczynałem w redakcji sportowej polskiego Radia Opole, z którą współpracowałem ponad 10 lat, podobnie jak z Trybuną Opolską, Gazetą Opolską, Nową Trybuną Opolską, czy Panoramą Opolską, współtworząc w tym czasie pierwszy w historii Opola tygodnik ogólnosportowy „Fan Sport”. Pracowałem również w ogólnopolskich tygodników piłkarskich - 'Tygodnik Kibica”, którego dziennikarzem, i sekretarzem redakcji byłem osiem lat, a następnie w „tygodniku „Tylko Piłka”. Od kwietnia 2003 roku jestem dziennikarzem Wochenblatt.pl (wcześniej Schlesisches Wochenblatt), w którym pełnię funkcję kierownika działu sportowego, gospodarki i polityki. W międzyczasie pracowałem dladziennika "Polska Gazeta Opolska" wydawany przez PolskaTimes, a będąc dziennikarzem „Tygodnika Kibica” służyłem również pomocą i dzieląc się wiedzą w zakresie futbolu, głównie niemieckiego dla TVP, redakcji sportowej (Dariusz Szpakowski), Canal+ , sportu katowickiego oraz szeregu innych mediów.

Niemiecki biznes? U nas ma się dobrze

Z Arkadiuszem Wiśniewskim, prezydentem miasta Opola, rozmawia Krzysztof Świerc

 

foto: J.Stemplewski

Czy Pana zdaniem klimat Opola sprzyja niemieckiemu biznesowi?
 

Firmy z Niemiec są mocno obecne na rynku aglomeracji opolskiej i samego Opola. Doskonałym tego przykładem jest szereg działających u nas przedsiębiorstw, takich choćby jak Zott czy Brökelmann, które prężnie się rozwijają i prowadzą coraz intensywniejszą działalność. Doskonałym przykładem tego, że klimat naszego miasta jest przyjazny niemieckiemu biznesowi, jest też ostatni niemiecki koncern, który udało się do nas sprowadzić – IFM Ecolink, który wybudował swoją fabrykę w strefie ekonomicznej w Opolu i cały czas się rozbudowuje. Na podkreślenie zasługuje też fakt, że na naszym terenie mamy kilka takich podmiotów gospodarczych, które swoją działalność usługową prowadzą wyłącznie na rynek niemiecki. Mowa o firmie Capgemini, która zatrudnia osoby mówiące biegle po niemiecku i mieszkające w Opolu lub jego okolicach. Wymienione przykłady są potwierdzeniem tego, że biznes niemieckojęzyczny w Opolu czuje się absolutnie dobrze, stąd mam nadzieję, że skłoni to kolejne firmy z Niemiec i innych krajów niemieckojęzycznych do tego, by zainwestować w Opolu.

 

Nie udało się jednak władzom miasta i województwa zachęcić do zakotwiczenia w Opolu lub jego okolicach tak potężnych koncernów jak Mercedes czy Volkswagen, które gwarantowałyby po kilka tysięcy miejsc pracy, dobre płace i podatki.

Nie oznacza to jednak, że tak pozostanie. Cały czas jesteśmy aktywni, szukamy dużych inwestorów z całego świata, w tym również z Niemiec, Austrii czy Szwajcarii. Żeby jednak ich sprowadzić, trzeba mieć gotową ofertę, zapiętą na ostatni guzik. Problem w tym, że w samym Opolu nie mamy tak dużego terenu, który spełniałby warunki tak potężnego inwestora, i szczerze mówiąc, w przestrzeni naszego miasta trudno jest taki obszar zorganizować. Jest jednak szansa na to, że pod Opolem, konkretnie w Dąbrowie, taki teren powstanie. W tej chwili jednak wszystko zależy od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która musi przebudować tam skrzyżowanie, co zapowiada już od paru lat. Z kolei w gestii wójta gminy Dąbrowa jest zakończenie prac związanych z planem zagospodarowania przestrzennego. Gdy te warunki zostaną spełnione, możemy rozpocząć starania o ściągnięcie tam inwestycji takich koncernów jak Audi, Volkswagen czy Mercedes.

 

Powiało optymizmem, ale... Są sceptycy, którzy twierdzą, że inwestycji niemieckich w Opolu i jego okolicach nie jest tak wiele, jak mogłoby być, biorąc pod uwagę położenie i uwarunkowania historyczne. Dodają przy tym, że jest to prawdopodobnie efekt analizy ekonomicznej, które niemieckie koncerny przeprowadziły i na tej podstawie doszły do wniosku, że w Opolu nie opłaca się inwestować dużym przedsiębiorstwom. Zgadza się Pan z taką tezą?

Nie spotkałem się z taką opinią i nie zgadzam się z nią. Nie wierzę też w to, by na takiej podstawie duże koncerny wycofały się z inwestowania w Opolu. Dla nich bowiem najważniejsze jest stworzenie dobrej oferty, a ta rozpoczyna się od gruntu inwestycyjnego włączonego w strefę ekonomiczną. Takie grunty w Opolu mamy, a przy tym wiele firm niemieckich je zagospodarowuje. I choćby na tej podstawie można dostrzec, że pod tym względem Opole jest atrakcyjne, bo jest miastem bardzo dobrze zdywersyfikowanym gospodarczo – z dużą elektrownią, cementownią oraz szeregiem prężnych innowacyjnych firm, w tym z branży motoryzacyjnej czy spożywczej. Nie ulega zatem dla mnie wątpliwości, że dysponujemy solidnym potencjałem, a przy tym jesteśmy otwarci na partnerów z różnych branż działalności gospodarczej. Co równie istotne, potrafimy dla nich stworzyć odpowiednie warunki w zakresie starania się o dobrych pracowników, których na opolskim rynku pracy nie brakuje, a ich atutem jest również to, że są konkurencyjni, jeśli chodzi o poziom wynagrodzeń, w porównaniu z ościennymi regionami – Dolnym Śląskiem z Wrocławiem na czele i województwem śląskim.

Foto: J.Stemplewski

 

Jakie decyzje gospodarcze opolski ratusz podejmie w pierwszej kolejności, by jeszcze bardziej zachęcić biznes z Niemiec, Austrii czy Szwajcarii do interesowania się Opolem? Jakkolwiek by patrzeć, stolica naszego województwa wciąż przegrywa w tym wyścigu z Poznaniem, Gdańskiem, Wrocławiem, Katowicami, nie mówiąc już o Warszawie.

Na pewno mamy dobry i skuteczny system pozyskiwania inwestorów oraz dobrą ofertę inwestycyjną. Istnieją jednak warunki, których nie jesteśmy w stanie spełnić – czyli wielkość miasta, jego położenie czy liczbę osób na rynku pracy. W dużych, mocnych, prężnych regionalnych ośrodkach takich jak Łódź, Wrocław, Katowice czy Poznań jest kilkanaście razy więcej niż w Opolu osób, które poszukują pracy. Chcę jednak podkreślić, że w Polsce wśród miast na poziomie zbliżonym potencjałem i parametrami do naszego zdecydowanie się wyróżniamy. Całkiem niedawno zostaliśmy bowiem ocenieni na bardzo wysokim, czwartym miejscu w rankingu dużej europejskiej agencji należącej do „Financial Times”, zajmującej się sprawami gospodarczymi. Jest to potwierdzenie tego, że jesteśmy dobrzy, nawet bardzo dobrzy. Pomimo tego nie spoczywamy na laurach, nadal sukcesywnie będziemy wprowadzać udoskonalenia i konsekwentnie rozbudowywać swoją ofertę inwestycyjną. Jednocześnie nie chcę tworzyć błędnego wyobrażenia, że będziemy dla niemieckojęzycznych inwestorów równie atrakcyjni jak Warszawa czy Poznań, bo skala jest dla nas nie do przeskoczenia, co wynika z okoliczności obiektywnych niezależnych od prezydenta miasta Opola.

 

Na początku lat 90. władze województwa, ale i jej stolicy liczyły na mniejszość niemiecką, która miała być w tamtym okresie „wabikiem” dla firm z RFN. W efekcie jednak ów wabik nie zafunkcjonował tak skutecznie, jak oczekiwano, za co winą obarczono mniejszość niemiecką. Pana zdaniem słusznie? Jeśli nie, to w czym tkwi problem?

Zawsze z lekkim uśmiechem traktuję takie stwierdzenia, bo przedsiębiorcy kierują się przede wszystkim kryteriami biznesowymi – czyli kosztem prowadzenia działalności, opłacalnością, otoczeniem itp., bo to są dla nich najistotniejsze czynniki. Dlatego uważam, że często dość naiwnie podkreślano rzeczy, które wydawały się znaczące, a tak naprawdę były istotne w bardzo dalekiej kolejności. Tym samym za dużą naiwność uważam opinię, że względy polityczne mogły być decydujące o tym, jak się zachowa biznes, który takie decyzje pod wpływem polityki podejmuje sporadycznie. No może dzieje się tak wtedy, kiedy polityka staje się dla niego zagrożeniem. Aczkolwiek pozytywną obecność mniejszości niemieckiej w Opolu i jego okolicach warto podkreślić, bo na przykład dla takiej firmy jak Capgemini kluczowym argumentem do pojawienia się w Opolu było w olbrzymiej mierze to, że mieszka tutaj i jest na rynku pracy wiele osób biegle mówiących w języku niemieckim – w dużym stopniu wywodzących się z mniejszości niemieckiej albo takich, które od lat z racji kontaktów rodzinnych lub koleżeńskich, których w tym regionie jest mnóstwo, wyjeżdżali do Niemiec, na przykład w celach zarobkowych, i dzięki temu nabyli umiejętność swobodnego posługiwania się językiem niemieckim.

 
 
Ciekawe? Podziel się!!!
JOB-PROFI.pl Copyright ©2013 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Pliki cookies / prywatność

EU e-Privacy Directive

Na swoich stronach wykorzystujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij link poniżej.

Zobacz nasza politykę prywatności

Zablokowano ciasteczka. Niniejsza decyzja może być zmieniona.

Wyrażono zgodę na wykorzystywanie cookies. Decyzja może być zmieniona.