Polska - Niemcy - Austria - Szwajcaria
czwartek, 30.03.17
Kanał Youtube: JobProfiTV
Ciekawe? Podziel się!!!

Diabeł tkwi w promocji

O autorze

Krzysztof Świerc

Krzysztof Świerc

Fachem dziennikarskim zajmuję się ponad dwie dekady, smakując tego zawodu w różnych mediach. Przygodę z tym zawodem rozpoczynałem w redakcji sportowej polskiego Radia Opole, z którą współpracowałem ponad 10 lat, podobnie jak z Trybuną Opolską, Gazetą Opolską, Nową Trybuną Opolską, czy Panoramą Opolską, współtworząc w tym czasie pierwszy w historii Opola tygodnik ogólnosportowy „Fan Sport”. Pracowałem również w ogólnopolskich tygodników piłkarskich - 'Tygodnik Kibica”, którego dziennikarzem, i sekretarzem redakcji byłem osiem lat, a następnie w „tygodniku „Tylko Piłka”. Od kwietnia 2003 roku jestem dziennikarzem Wochenblatt.pl (wcześniej Schlesisches Wochenblatt), w którym pełnię funkcję kierownika działu sportowego, gospodarki i polityki. W międzyczasie pracowałem dladziennika "Polska Gazeta Opolska" wydawany przez PolskaTimes, a będąc dziennikarzem „Tygodnika Kibica” służyłem również pomocą i dzieląc się wiedzą w zakresie futbolu, głównie niemieckiego dla TVP, redakcji sportowej (Dariusz Szpakowski), Canal+ , sportu katowickiego oraz szeregu innych mediów.

Migracja zarobkowa na zachód Europy od lat jest w województwie opolskim popularną formą utrzymywania siebie i swoich rodzin, ale... prowadzi też nierzadko do wielu dramatów, w tym rodzinnych. Czy w związku z tym przyszłość tego regionu jest mało perspektywiczna?

Józef Kotyś: W województwie opolskim migracja nie jest zjawiskiem nowym i na przestrzeni lat różne powody o niej decydowały – na początku względy narodowościowo-etniczne, a od lat 90., kiedy ruszyła w Polsce wolna gospodarka, głównym powodem stały się względy ekonomiczne. Bo jeżeli w moim regionie nad Małą Panwią padły: Huta Ozimek, Huta Zawadzkie czy węzeł kolejowy i w ciągu paru lat zniknęło 10 tysięcy miejsc pracy, a do tego nikt tym ludziom nowego zajęcia nie zapewnił, to co mieli zrobić? Pozostali bez wyboru, musieli wyjeżdżać w poszukiwaniu godziwej pracy i płacy. Jednak faktem jest, że na dłuższą metę nie jest to dobre dla regionu, człowieka i ich rodzin, a do tego województwo traci ważną substancję – młodych, przedsiębiorczych ludzi.

Guido Vreuls: Nie zgadzam się z twierdzeniem, że nasz region nie ma przyszłości. Zgadzam się natomiast z tym, że zagrożona jest sfera rodzinna. Stąd jedną z konsekwencji jest to, że coraz częściej wyjeżdżają całe rodziny. Innym zagrożeniem jest fakt, że obecnie na wyjazd z regionu decyduje się głównie inteligencja! Co więcej – przedstawiciele tej grupy niekoniecznie sami szukają zatrudnienia na zachodzie Europy, bo to firmy zagraniczne ich wynajdują tu na miejscu! A mowa o informatykach czy inżynierach i nie jest to jedynie problem regionu opolskiego czy Polski, ale całej Europy, która boryka się z brakiem fachowców i specjalistów w poszczególnych branżach czy zawodach. Zwłaszcza zaś w sektorze technicznym, stąd takich specjalistów w regionie opolskim zaczyna chronicznie brakować, co staje się problemem. Z drugiej strony już wiele lat jestem mieszkańcem tego województwa i widzę, jak dynamicznie się rozwija, dlatego mimo wszystko jego przyszłości nie widzę w czarnych barwach.b2ap3_thumbnail_DSC_1539.JPG

Są jednak tacy, którzy przyszłość regionu widzą w ciemnych kolorach i za ten stan obarczają zagraniczne agencje pracy. Słusznie?

Józef Kotyś: Najważniejszym wyróżnikiem gospodarki rynkowej jest konkurencja i skoro ten region czy kraj nie zapewnia mieszkańcom pracy, to takie agencje są dla nich zbawienne. I nie można się dziwić, że kiedy ludzie, mając do wyboru minimum socjalne w Polsce albo konkretny zarobek w Niemczech czy Holandii, decydują się na tę drugą opcję. Ale w wyjazdach zagranicznych dostrzegam też pewne plusy. Otóż nie przypadkiem jest, że akurat w woj. opolskim, patrząc w skali kraju, jest najwięcej firm z niemieckim kapitałem i najwięcej obrotów w handlu z Niemcami mają właśnie przedsiębiorstwa z tego regionu. Fakt ten jednak dziwić nie może – wielu ludzie wyjechało bowiem do pracy w Niemczech, tam awansowało, dorobiło się, a następnie powróciło do regionu i teraz są tu przedstawicielami danego koncernu bądź wybudowało na miejscu zakłady przemysłowe. Takich firm jest naprawdę sporo i gdyby nie one, to uważam, że sytuacja na rynku pracy woj. opolskiego byłaby gorsza niż jest obecnie. Nie zapomnijmy też o tym, że firmy te płacą tu podatki i dzięki nim mamy też potężną sieć marketów, które zatrudniają rzesze pracowników.

Guido Vreuls: W naszej branży funkcjonują poważne firmy, ale i tzw. czarne owce, które swoją działalnością „podkopują” image tych pierwszych. Na szczęście w Brukseli powstała nowa ustawa dotycząca zatrudniania w delegacji, co bardzo nas cieszy, ponieważ niektóre agencje pracy do dzisiaj wysyłają ludzi za granicę, płacąc im marne pieniądze. Owszem, netto na rękę być może otrzymują nawet niezłe pieniądze, ale nie mają ubezpieczenia itd. Z drugiej strony w Polsce weszła (25.04.2014 r.) w życie nowa umowa o pracy, dzięki czemu nastąpi wreszcie współpraca pomiędzy pośrednikami i agencjami pracy, czyli zacznie obowiązywać system, który od wielu lat skutecznie funkcjonuje w Niemczech czy Holandii. Wierzę tym samym, że pomoże to funkcjonować firmom oferującym zatrudnienie, zapewni też większy komfort osobom delegowanym do pracy i na pozytywniejszy zmieni wizerunek agencji pracy.

– Nie sądzę, że przeciwników funkcjonowania w regionie agencji pracy te zapewnienia usatysfakcjonują i będą oni traktować te firmy jako normalny komponent rynku.

Józef Kotyś: Są instytucje publiczne, typu urzędy pracy i takie, które działają rynkowo w tym obszarze, oferując pracę bez dotacji, czyli z pieniędzy podatników. Tym samym z jednej strony stykamy się z celem społecznym, a z drugiej – komercyjnym, na czym polega kapitalizm. I dobrze, bo zawsze w momencie, kiedy mamy więcej ofert, wybieramy tę lepszą, a jeśli jest ona bliżej domu, to wybór będzie oczywisty. Dlatego agencje pracy trzeba traktować jak normalny komponent rynku, jedną z wielu działalności gospodarczych i nie ma powodów, żeby je demonizować, ani też traktować w jakiś wyjątkowy sposób. Natomiast obowiązkiem każdego szanującego się i dobrze funkcjonującego regionu jest staranie się o tworzenie jak największej liczby miejsc pracy stałej, bo tylko w ten sposób można skutecznie ograniczyć liczbę wyjazdów, a nie wszystko zrzucać na agencje pracy.

Guido Vreuls: Naszym przeciwnikom chcę powiedzieć, że to dzięki wyjazdom mieszkańców woj. opolskiego do Niemiec, a później do Holandii kwitnie w tym regionie wiele sektorów gospodarki. Powstają chociażby firmy oferujące rozliczanie podatków – z czymś takim, a przede wszystkim na tak szeroką skalę nie spotkamy się poza woj. opolskim. b2ap3_thumbnail_DSC_1547.JPGPodobnie jest z firmami transportowymi przewożącymi ludzi do pracy na zachód Europy, których też nie przypadkiem właśnie w regionie opolskim jest tak wiele. Jeśli dokładnie policzymy, to okaże się, że dzięki zarobkowaniu ludzi na Zachodzie, w woj. opolskim mamy kilkaset, jak nie tysiące miejsc pracy i firm tu funkcjonujących. Patrz – Sindbad, którego kręgosłupem biznesu są... przewozy ludzi do Niemiec i Holandii! Reasumując: gdyby teraz agencje pracy nagle przestały tu funkcjonować, cały sektor około tego biznesu padłby. Kto tego chce? Przecież przynosi on kolosalne zyski, choćby w postaci podatków i miejsc pracy w regionie!

Program „Opolskie – tutaj zostaję”, który był autorskim projektem Józefa Kotysia, powstał kilka lat temu i moim zdaniem uderzał w agencje pracy! Zgadzają się panowie z tym twierdzeniem?

Józef Kotyś: Był to przede wszystkim projekt informacyjno-edukacyjny, którym pokazywaliśmy zmęczonym wyjazdami za granicę ludziom, jakie są możliwości pracy i tworzenia w swoim regionie własnego biznesu. Mieliśmy nadzieję, że w ten sposób być może znajdą jakaś propozycję dla siebie i wrócą. Poza tym program ten powstał w chwili, kiedy w regionie opolskim bezrobocie spadło poniżej 9 procent, a dzisiaj znów sięga 13 procent. Chciałbym też podkreślić, że największym sukcesem marketingowym tego programu była akcja z arcybiskupem opolskim przeprowadzona 5 lat temu, kiedy to rozprowadziliśmy na święta 100 tysięcy ulotek z pozdrowieniami do ludzi i informacją, gdzie i jaką pracę można dostać w Opolskiem lub gdzie zgłosić się po porady prawne itd. Sądzę, że takie info powinno być dawane cały czas, bo to pożyteczna idea. Nie działaliśmy jednak przeciwko agencjom pracy, tylko z nimi współpracowaliśmy! Zawiązała się wówczas nawet specjalna grupa, która starała się wprowadzać pewne standardy, żeby agencje dobrze traktowały ludzi, w tym celu byłem też w Holandii. A zatem nić porozumienia została zawiązana i nie zamknęliśmy się we własnym kręgu.

Na zasadach program „Opolskie – tutaj zostaję” funkcjonuje dzisiaj tzw. specjalna strefa demograficzna i wcale sukcesem nie jest.

Józef Kotyś: Prawdą jest, że w jakimś stopniu jest to kalka pewnych propozycji, które zawarte były w programie „Opolskie – tutaj zostaję”, ale program specjalnej strefy demograficznej działa za dużo większe pieniądze. Z drugiej strony nie podoba mi się sposób prezentacji tego programu na skalę Polski. Nie można bowiem w marketingu mówić, że jesteśmy słabi! Przecież jeśli powiem o sobie, że jestem do niczego, to każdy mnie tak potraktuje. A zatem dużym błędem było pokazywanie w niektórych materiałach biedy na ulicach Opola, co zresztą nie jest prawdą! Jeżeli zatem chcemy przyciągać przedsiębiorstwa i inwestorów do regionu, to jego promocja musi być zdecydowanie pozytywniejsza, aktywniejsza, czasami wręcz drapieżna!

Guido Vreuls: Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek odnośnie do programu „Opolskie – tutaj zostaję” sugerował, że jest to atak na nas, ale na pewno program specjalnej strefy demograficznej od strony marketingowej nie jest do końca zrobiony tak, jak powinien być. Jakie bowiem przedsiębiorstwo decyduje się na inwestycje w regionie, który „reklamuje się” jako ten, w którym nie ma ludzi do pracy i wszyscy z niego uciekają? Ba, jest to jasny negatywny sygnał dla inwestorów – uciekać stąd! A przecież może być zupełnie inaczej, wtedy osoby, które wyjechały z woj. opolskiego, wróciłyby tu. Niestety w woj. opolskim zapomniano, jak właściwie promować własne zalety, że np. 6 tysięcy osób z tego regionu pracuje bądź pracowało w przemyśle motoryzacyjnym w Niemczech, przez co ma odpowiednie doświadczenie, wiedzę i może to samo wykonywać tu, na miejscu, a to jest niesamowity atut. Przykładem może być Świebodzin, gdzie niedawno pewien inwestor z Holandii przeniósł swoje zakłady. Dlaczego tak postąpił? Bo miasto reklamowało się, że zagwarantuje mu setki osób, które z tej miejscowości i okolic pracowały w Holandii. Dzięki temu przedsiębiorca zdał sobie sprawę, że może szybciej i płynniej ruszyć z produkcją.

Wróćmy jeszcze na moment do tematu zagranicznych wyjazdów do pracy. Otóż spora część osób, które decydują się na wyjazd z Polski, ma na względzie nie tylko wyższe zarobki, ale i system socjalny na zachodzie kontynentu, zdecydowanie lepszy od polskiego.

Guido Vreuls: To prawda. Osobiście znam osobę, która mieszka w Bawarii z dwójką dzieci, tam pracuje i zarabia dużo więcej, niż mogłaby otrzymywać w swoim zawodzie w Polsce i to na cały etat. Do tego wspomaga ją wspomniany potężny socjal, z którego w pełni korzysta, bo otrzymuje jeszcze pokaźne zasiłki na dzieci i szereg innych, konkretnych dodatków. To bardzo ważne, a do tego koszty utrzymania nie są tam już tak dużo wyższe niż w Polsce. Jeśli zatem policzymy sobie netto zarobki na Zachodzie plus dodatki w ramach systemu socjalnego oraz to, co otrzymujemy w Polsce, to wniosek jest prosty – tam jest łatwiej żyć i to też jest jeden z ważnych czynników, który pcha ludzi do wyjazdów.

b2ap3_thumbnail_DSC_1552-640.jpg

Józef Kotyś: W Polsce niestety pomoc socjalna tak naprawdę jest przewidziana tylko dla osób, które żyją poniżej minimum socjalnego i to mogą ją otrzymać dopiero po przebrnięciu przez biurokratyczną dżunglę. Nie jest to jednak problem wyłącznie naszego województwa, lecz ogólnopolski, którego się unika, bo oznacza zobowiązania. A szkoda, bo gdyby w tym kraju ktoś władny odważył się w to zainwestować, to być może tysiące ludzi wróciłyby do Polski.

Depopulacja – to popularne dzisiaj słowo w woj. opolskim jest efektem zagranicznych wyjazdów do pracy jego mieszkańców. Dlatego zorganizowano na ten temat masę konferencji i wydano mnóstwo publikacji, których autorzy nieźle na tym zarobili, ale... problemu nie rozwiązali! Może panowie znają jakąś receptę i podpowiedzą „specjalistom”?

Józef Kotyś: Depopulację można zatrzymać, ale należy poważnie zarządzać sprawami gospodarczymi w regionie i wzmacniać instytucje, które mogą w tym być bardzo pomocne – jak Fundacja Rozwoju Śląska czy OCRG. Do tego Zarząd Woj. Opolskiego ma dzisiaj bardzo duże możliwości stosowania instrumentów finansowych, m.in. fundusze europejskie, którymi może pobudzać pewne obszary gospodarki. Ważne jest też to, by nie godzić się przy tym na jakieś proste kompromisy. Trzeba rozmawiać po męsku i dawać pieniądze tam, gdzie rokuje to zysk, czyli należy patrzeć na te sprawy tak jak w biznesie. Jednak polityka czasem miesza się z gospodarką i powoduje, że kompromisy są nierzadko bardziej decyzjami politycznymi niż opartymi faktycznie na sensownym podłożu gospodarczym. Jeśli to uda nam się konsekwentnie stosować, to jestem pewien, że będzie lepiej.

Guido Vreuls: Mniej gadania, a więcej pracy i pragmatyzmu, bo utopią jest, że wymyślimy coś tak genialnego, że od jutra nikt nie wyjedzie z Opolskiego do pracy na Zachód. Należy też podróżować, rozmawiać, bywać na targach, by zrozumieć potencjalnego inwestora, czego on rzeczywiście od nas oczekuje. Jak już będziemy to wiedzieć, trzeba rozpocząć tworzenie takich warunków, a nie tylko krzyczeć, że jesteśmy biedni i wszyscy od nas uciekają, przez co borykamy się z depopulacją regionu. W ten sposób woj. opolskie straci naprawdę ogromną okazję do rozwoju i poważnych inwestycji. Należy też na każdym kroku podkreślać, że region opolski jest częścią kraju, która od wielu lat notuje wzrost gospodarczy, i to na przekór kryzysowi, co robi ogromne wrażenie na inwestorze i często decyduje o tym, czy powie tak czy nie.

Krzysztof Świerc

Ciekawe? Podziel się!!!
JOB-PROFI.pl Copyright ©2013 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Pliki cookies / prywatność

EU e-Privacy Directive

Na swoich stronach wykorzystujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij link poniżej.

Zobacz nasza politykę prywatności

Zablokowano ciasteczka. Niniejsza decyzja może być zmieniona.

Wyrażono zgodę na wykorzystywanie cookies. Decyzja może być zmieniona.